Zagubieni bez palmtopa
Pogubiliśmy się wczoraj. Były objazdy, a my nie mieliśmy palmtopa i tak szukaliśmy drogi do zamku, a co najważniejsze dotarliśmy tam przez przypadek. Jak zwykle zresztą była to moja logika i moja wina. On nie czuł się tym jakoś poruszony. Gadka w stylu: Szefowa kazała… no i masz tzw. placek.
Ale pogoda dopisała. Zwiedzaliśmy też zamek i okoliczny park. W milczeniu zbierając promienie sierpniowego słońca. Tłumy ludzi wylęgło się nie wiadomo skąd i czar prysnął, że jesteśmy tylko sami. Pstrykałam też mnóstwo zdjęć i chyba zaraz obejrzę sobie je jeszcze raz. Aby przede wszystkim nie zasnąć w pracy na stole.